Za co Arizona Cardinals mogą dziękować w Święto Dziękczynienia.

Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych jest obchodzone Święto Dziękczynienia. Z tego powodu (jak i dość długiej nieaktywności) postanowiłem poszukać pozytywów obecnego sezonu, czyli powodów do dziękczynienia. Cardinals mogą dziękować za:

  • wybranie z #1 w drafcie Kylera Murray’a – wbrew obawom sceptyków (i moim też) młody rozgrywający, jest produktywny, a przy tym chroni piłkę i siebie,
  • powierzenie pieczy nad drużyną, a zwłaszcza ofensywą Kliffowi Kingsburry’emu – młody trener ożywił ofensywę i mimo wątpliwej jakości linii ofensywnej poprawił efektywność gry biegowej,
  • Larry’ego Fitzgeralda – za to że jest i wciąż chce oraz może,
  • Chandlera Jonesa – i jego nieustanne parcie na QB drużyn przeciwnych,
  • zdrowie Jordana Hicksa – to na chwilę obecną czołowy LB ligi,
  • progres Buddy Bakera – w tej drużynie każdy defensywny playmaker jest na wagę złota,
  • special teams – kicker Zane Gonzales i punter Andy Lee to ligowa czołówka,
  • potencjalnie wysoki wybór w drafcie (raczej TOP 10) i sporo miejsca w salary cap na 2020 rok – przyda się na wzmocnienie obrony,
  • nadzieję na lepsze jutro.

Z ostatnich 5 meczach Cardinals mogą równie dobrze wygrać wszystkie, jak i i przegrać wszystkie, zwłaszcza jeśli uwzględnić, że grają seriami. Po remisie w pierwszym meczu przegrali 3 kolejne, następnie wygrali 3 kolejne, po czym przegrali 4 kolejne. Na playoffy szanse są tylko teoretyczne, ale wybór w drafcie może być niższy niż wynika on z aktualnego bilansu.

Podsumowanie sezonu i prognoza na off-season.

Porażką 0-4 z Washington Nationals w National League Championship Series zakończyli sezon baseballiści St. Louis Cardinals. Sezon można uznać za udany. Drużyna wygrała 91 spotkań w sezonie zasadniczym, wygrała dywizję NL Central i po raz pierwszy od 3 sezonów awansowała do playoffów. W Divisional Series pokonali 3-2 Atlanta Braves i polegli w kolejnej rundzie. Mike Schildt został wybrany trenerem roku, a Kolten Wong wygrał Gold Glove na pozycji drugobazowego. W swoim podsumowaniu skupię się, kto może czuc się wygranym, a kto przegranym w drużynie z St. Louis. Na koniec przedstawię swoją prognozę na off-season dla Cardinals.

Sezon na plus (kolejność przypadkowa)

Kolten Wong (2B) – w końcu doczekał się Złotej Rękawicy, ale przede wszystkim zaliczył bardzo dobry sezon ofensywny: AVG .285, OBP .361, 11HR, 24 ukradzione bazy. Po słabym pod tym względzie sezonie 2018 Wong stał się ważną częścią ofensywy Cardinals w 2019 roku.

Tommy Edman – debiutant, grał wszędzie poza C, 1B i LF. Przed sezonem na 12. miejscu w klubowym rankingu talentów, przebojem wdarł się do podstawowego składu. AVG .304, OBP 350, 11 HR, 36 RBI i 15 SB, a to wszystko tylko w 92 meczach. Bez problemu wygryzł ze składu Matta Carpentera.

Jack Flaherty (RHP) – słaby początek sezonu, ale od przerwy na mecz gwiazd genialny (ERA 0,91), w całym sezonie 2,75. 4. miejsce w głosowaniu na nagrodę dla najlepszego miotacza NL. Główny kandydat do rozpoczęcia meczu otwarcia w 2020 roku.

Dakota Hudson (RHP) – po słabym początku sezonu, w maju przeciwko Pirates uciekł z tarapatów i wszedł w dobry rytm. ERA 3,33 16 zwycięstw, w czołowej piątce głosowania na debiutanta roku 2019.

Giovanny Gallegos (RHP) – objawienie sezonu. W Yankees grał mało i nie błyszczał, w St. Louis dostał szansę i ją wykorzystał. ERA 2,31 , WHIP 0,81 , pałkarze odbijali jego piłki ze średnią .170. Często wpuszczany przy pełnych bazach i zwykle ratował drużynę nie pozwalając rywalom na zdobywanie punktów w tych sytuacjach.

Dexter Fowler (RF) – odbudował się po słabym 2018 roku. Nie zbliżył się może do poziomu z 2017 roku, ale na pewno zrobił krok w dobrą stronę.

Ryan Helsley (RHP) – nie grał zbyt wiele, ale jak już stawał na górce dawał radę (ERA 2,95). Duży plus za playoffy 5.1 I ERA 0,00 WHIP (0,38).

Sezon na minus (kolejność przypadkowa)

Matt Carpenter (3B) – przed rozpoczęciem sezonu przedłużył kontrakt o 2 lata i zgubił formę. AVG .226 i OBP .334 to najgorsze statystyki w jego karierze. W drugiej częsci sezonu wobec świetnej dyspozycji Tommy’ego Edmana wylądował na ławce.

Alex Reyes (RHP) – miał walczyć o miejsce w rotacji, trafił do bullpenu, po miesiącu wylądował w AAA i tam pozostał cały sezon, gdyż nie błyszczał. Cieszy fakt, że na poziomie małych lig był zdrowy.

Miles Mikolas (RHP) – po świetnym zeszłym sezonie przedłużył kontrakt i też obniżył loty. ERA 4.15 (2.83 w 2018). Oddał więcej HR niż rok temu co jest główną przyczyną pogorszenia się statystyk.

Dominic Leone (RHP) – rok temu kandydat do roli closera, w 2019 odesłany do ligi AAA. Druga część sezonu nieco lepsza, ale i tak oczekiwano od niego dużo więcej.

Harrison Bader (CF) – w obronie bardzo dobry, ale z kijem w ręku zaliczył duży regres – AVG .205. Druga część sezonu lepsza (po zsyłce do AAA) i przyjął więcej BB niż rok temu. Niemniej w związku z atakiem młodych zapolowych będzie musiał się mocno napracować na zachowanie miejsca.

John Gant (RHP) – świetny do Meczu Gwiazd, potem ERA ok. 7,00 i nie załapał się do składu na playoffy.

Pozostali zawodnicy w mojej ocenie spisali się na miarę swoich możliwości.

Prognoza na off-season.

St. Louis Cardinals na tą chwilę mają 3 problemy:

  • kto będzie 5. starterem,
  • kto będzie closerem na początku sezonu,
  • kto będzie grał na LF,
  • kto będzie rezerwowym łapaczem.

Pewniakami do grona starterów są Jack Flaherty, Dakota Hudson i Miles Mikolas, czwartym będzie prawdopodobnie Adam Wainwright, który przedłużył kontrakt na kolejny sezon. 5. miejsce w rotacji zajmie moim zdanie ktoś z obecnego składu, a kandydatów jest wielu: Carlos Martinez chciałby wrócić do rotacji i jeśli ramię pozwoli to będzie głównym faworytem w tej rywalizacji, Daniel Ponce de Leon w ostatnich dwóch latach grywał sporo i raczej trzymał solidny poziom, Alex Reyes chciałby w końcu potwierdzić, że słusznie był uważany za czołowy talent ligi, Austin Gomber dał radę w 2018, w 2019 tylko w AAA, ale na pewno chciałby pograć na poziomie MLB (choć ja Austina widzę w bullpenie). Nie spodziewam się ruchów z zewnątrz, choć w MLB nigdy nie można niczego wykluczyć.

Kandydatów do roli closera Cardinals mogą szukać na rynku wolnych agentów, co moim zdaniem jest dość prawdopodobne. Z zawodników aktualnie będacych graczami Cardinals najlepszymi kandydatami byliby Giovanny Gallegos i Andrew Miller. Za kandydaturą Millera przemawia doświadczenie i obecność dwóch innych leworęcznych miotaczy w bullpenie, choć nie wiadomo w jakiej dyspozycji będzie po rocznej przerwie Brett Cecil (dla mnie główny kandydat do zwolnienia).

Marcel Ozuna odrzucił quallifying offer i został wolnym agentem. Może wrócić do Cardinals, ale czy ekipa z St. Louis rzeczywiście go potrzebuje? Kandydatów do zastąpienia Ozuny na lewym zapolu jest naprawdę sporo: Tyler O’Neill – młody, silny i szybki – zdrowy będzie faworytem, dobre wejście do MLB, choć nie grali dużo zaliczyli Randy Arozarena i Lane Thomas – obaj są szybcy, dobrze bronią a odbijać też potrafią, świetne statystyki na poziomie AAA wykręcili w ostatnim sezonie Adolis Garcia i Justin Williams, trenerzy Cardinals na pewno o nich pamiętają, a jest jeszcze czołowy prospekt ligi Dylan Carlson, który ma za sobą świetny sezon zakończony udanym awansem do AAA. Swoje okazje na LF dostanie na pewno Jose Martinez, choć nie spodziewam się by był codziennym starterem. W związku z panującym tłokiem wśród kandydatów, nie spodziewam się ani powrotu Ozuny, ani ściągnięcia zawodnika z zewnątrz. Rywalizacja na zapolu podczas Spring Traing będzie ostra.

W kwestii rezerwowego łapacza opcje są dwie, albo jakiś weteran wolny agent, albo Andrew Knizner. Osobiście w kolejnym sezonie optowałbym za weteranem, a Knizner niech się ogrywa w AAA i ćwiczy odbijanie (jako zmiennik Moliny nie machałby zbyt często kijem).

Gdybym w dniu dzisiejszym miał typować 26 (od 2020 roku powiększony zostanie meczowy skład) zawodników, którzy znajdą się w wyjściowym składzie na mecz otwarcia byliby to:

  • rotacja: Flaherty, Hudson, Mikolas, Wainwright, Carlos Martinez/Ponce de Leon;
  • bullpen: Andrew Miller, Brett Cecil, Tyler Webb, Giovanny Gallegos, John Gant, Ryan Helsley, John Brebbia, Ponce de Leon/C. Martinez;
  • łapacze: Molina i nieznany jeszcze weteran
  • śródpolowi: Goldschmidt, Wong, DeJong, Edman, Carpenter, Munoz;
  • zapolowi: O’Neill, Bader, Fowler, Jose Martinez, Arozarena/Thomas.

Webb, Gant, Leone, Miller i Cecil nie mają opcji małoligowych. Gdyby decyzja należała do mnie wywaliłbym Cecila, a w jego miejsce wziął i Austina Gombera lub Genesisa Cabrerę. Pamiętać trzeba, że w połowie sezonu powinien wrócić Jordan Hicks i kogoś będzie trzeba obciąć lub zesłać do AAA. Zresztą do czasu powrotu młodego miotacza, któs dozna kontuzji i problem sam się rozwiąże.

edit: Dominic Leone (pierwotnie umieszczony przeze mnie w składzie meczowym, z komentarzem, że bym go wywalił) trafił na listę DFA, a Cardinals w ramach ochrony przed Draft Rule 5 promowali do 40-osobowego składu Jake’a Woodforda, Elehurisa Montero i RHP Alvaro Seijasa.

Pierwsza wygrana

Przepraszam za brak tekstu o Seahawks, ale zeszły tydzień był dość intensywny i nawet zapowiedzi playoffów w MLB nie miałem czasu napisać. Zresztą o meczu przeciwko Seattle nic odkrywczego bym nie napisał, a jedynym istotnym faktem był awans Larry’ego Fitzgeralda na drugie miejsce w ilości złapanych podań. Ostatni mecz z Bengals to pierwsza wygrany Arizony w tegorocznych rozgrywkach. Tak to tylko Bengals (bilans 0-5), ale dla tej drużyny liczy się każde zwycięstwo, bo prostu zawodnicy w tym przede wszystkim Kyler Murray oraz trener Kliff Kingsburry muszą nauczyć wygrywać się w NFL.

Arizona Cardinals wygrali w Cincinnati 26-23 po zwycięskim FG w ostatnich sekundach. Bengals w czwartej kwarcie zdołali odrobić stratę 14 punktów i doprowadzić do remisu, ale w ostatniej serii Cardinals przeprowadzili piłkę na tyle daleko, żeby Zane Gonzales mógł spokojnie kopnąć po zwycięstwo. Mecz był rekordowy pod względem ofensywy, Cardinals zdobyli w sumie 514 jardów, w tym 266 dołem i 248 podaniami. Może i to tylko Bengals, ale ofensywa zdobywa jardy, problem jest tylko z punktowaniem. Jakie inne obserwacje, nie tylko z tego meczu?

  • Kliff Kingsburry coraz odważniej gra 4th&short blisko endzone rywali, przeciwko Bengals przy 4th&2 na 6. jardzie zaordynował bieg Murray’a, który przyniósł przyłożenie,
  • Kyler Murray stara się unikać strat i przyjmowania uderzeń, przy scramblach stara się je kończyć albo wślizgiem albo ucieczką za linię boczną, w przypadku nadchodzącego sacku, stara się położyć wcześniej na ziemię, w ten sposób zmniejsza ryzyko poważniejszych obrażeń,
  • rookie WR KeeSean Johnson wygląda obiecująco, mógłby tylko dostawać więcej piłek,
  • nasz pass rush to w 75% Chandler Jones, a w 20% Terrell Suggs,
  • obrona wciąż nie zaliczyła przechwytu,
  • obrona ma wciąż problemy z tacklowaniem, DL wygląda gorzej niż się spodziewałem,
  • z kolei OL wygląda trochę lepiej niż się spodziewałem, ale tylko trochę,
  • David Johnson zaczyna przypominać siebie z 2016 roku,
  • DJ Swearinger miał zapewnić spokój na SF, ale grał słabo i został zwolniony, Budda Baker też grywał lepiej,
  • strefa Cardinals to krycie powietrza, jak wróci Patrick Peterson powinno być więcej każdy swego.

W najbliższej kolejce Cardinals podejmują zawodzących w tym sezonie Atlanta Falcons (1-4). Ich rozgrywający Matt Ryan gra chyba najsłabszy sezon i jest okazja, żeby przechwycić może w końcu jakieś podanie. Szansa na wygraną też jest, ale przede wszystkim musi zadziałać obrona, Atlanta ma świetny korpus WR oraz dobrego TE (a z kryciem TE Cardinals mają ogromne problemy). Chwila nieuwagi w kryciu (do tej pory ta nieuwaga jest permanetna) i Falcons będą robić big plays. Niewykluczone, że w niedzielę czeka nas strzelanina.

Cardinals zawalczą o mistrzostwo National League

St. Louis Cardinals w ostatnim tygodniu września wyglądali jak drużyna, która nie chce wygrać swojej dywizji, ostatnie potrzebne zwycięstwo zanotowali w ostatnim meczu sezonu zasadniczego. W serii z Atlanta Braves to rywale wydawali się być nieznacznym faworytem. Ostatecznie to jednak Cardinals wygrali 3 mecze i zagrają w NLCS. Ich rywalem będą Washington Nationals. W nadchodzącej serii to zawodnicy Cardinals powinny być nieznacznymi faworytami, jednak drużyny ze stolicy USA nie należy lekceważyć, jako jeden z nielicznych przewidziałem ich zwycięstwo nad Dodgers. Zapraszam na podsumowanie NLDS i zapowiedź NLCS.

Pierwsze dwa mecze odbyły się w Atlancie. Mecz otwarcia wygrali Cardinals 7-6. Słabo w mecz wszedł Miles Mikolas, czego efektem był punkt zdobyty przez Braves w 1. inningu. W dalszej części meczu miotacz Cardinals radził sobie zdecydowanie lepiej, w kolejnych 4 inningach nie oddał punktu. Z drugiej strony Dallas Keuchel wszedł bardzo dobrze w mecz notując szybkie outy. Miotacz Braves zaczął mieć jednak kłopoty w 5. m. in. oddał punkt i kilka odbić, więc został zmieniony. W 6. inningu Braves wykorzystali problemy Tylera Webba i defensywy Cardinals wychodząc na prowadzenie 3-1. Kluczowym momentem meczu okazał się być 8. inning, a w zasadzie kontuzja Chrisa Martina. Reliever Braves doznał kontuzji na rozgrzewce i musiał zejść z boiska przed wykonaniem pierwszego narzutu. Zastąpił go Luke Jackson. Nieco zaskoczony w drugim narzucie oddał HR Goldschmidtowi. W dalszej części tego inningu Matt Carpenter dzięki RBI-double doprowadził do wyrównania. W 9. Cardinals zdobyli 4 runy i wydawało się, że będą mieli spokojną końcówkę. Nic z tego – walk na Hamiltonie i HR Acuny, sprawiły, że zrobiło się tylko 7-5. Out na Albiesie nieco uspokoił sytuację, ale następny pałkarz Braves Freddy Freeman zaliczył daleki HR i Braves zredukowali stratę do 1 runa. Na szczęście Carlos Martinez ogarnął się i na więcej nie pozwolił.

Mecz nr 2 okazał się popisem miotaczy a stojący blisko ściany Braves wygrali 3-0. Na prowadzenie 1-0 wyszli w 1. inningu, a w 7. Adam Duvall swoim 2run-HR ustalił wynik spotkania. Starter Braves Mike Foltynewicz w 7. inningów oddał 3 odbicia oraz żadnego walka. Cardinals jeszcze walczyli i w 9. wprowadzili dwóch biegaczy na bazy, ale punktów nie zdobyli.

Na kolejne 2 mecze rywalizacja przeniosła się do St. Louis. Mecz nr 3 był kolejnym popisem miotaczy. Miotacz Braves Mike Soroka w 7 inningów oddał 2 odbicia (i żadnego walka). Na jego nieszczęście jedno z tych odbić (double Ozuny w 2. inningu) Cardinals zamienili na punkt po sac fly Matta Carpentera. Wynik 1-0 dla Cardinals utrzymywał się do 9. inningu. Wielka w tym zasługa weterana Adama Wainwrighta. Miotacz Cardinals zszedł dopiero w 8. inningu (na 1 out zastąpił go Andrew Miller) nie pozwalając Braves na zdobycz punktową. Niestety w 9. inningu znowu posypał się Carlos Martinez, moim zdaniem trochę w tym winy trenera Mike’a Shildta. C-Mart na początek 9. inningu oddał double Joshowi Donaldsonowi. Braves marzący chociaż o remisie wystawili więc pinch runnera w osobie Billy’ego Hamiltona. Martinez nie przejął się tym zbytnio i zaliczył 2 outy. Hamilton w tym czasie zdążył tylko przeskoczyć na trzecią bazę. Niestety po drugim oucie Mike Shildt zdecydował się na rozmowę z Martinezem, czy ten woli narzucać do leworęcznego McCanna czy praworęcznego Swansona. McCann nie odbijał wybitnie, a Swanson miał już w tym meczu dwa odbicia. Co prawda w karierze przeciwko C-Martowi Swanson był 0/5, ale to nie powinien być powód do intentional walk na McCannie. Moim zdaniem skoro Martinez zaliczył 2 outy z rzędu należało bez żadnych dyskusji zrobić pojedynek z McCannem, a nie zapełniać bazy i rozkojarzać miotacza. Swanson odbił double, czym wyrównał stan meczu, a odbijający jako następny Adam Duvall zaliczył 2RBI-single. Mark Melancon prowadzenia 3-1 nie oddał i to Braves po raz pierwszy od 30 spotkań playoffowych wyszli na prowadzenie w serii.

W tej sytuacji w meczu nr 4 to Cardinals znaleźli się pod ścianą. Do narzucania wyznaczyli Dakotę Hudsona, z kolei Braves ponownie sięgnęli po Keuchela. HR Goldschmidta i Ozuny dały prowadzenie Cardinals już w pierwszym inningu. Braves zredukowali straty w 3., ale w 4. Ozuna dołożył kolejny HR. W 5. Braves spożytkowali defensywny błąd Carpentera zdobywając punkt i przedłużając inning, „nadprogramowy” pałkarz Ozzie Albies odbił HR wyprowadzając Braves na prowadzenie 4-3. Drużyna z Atlanty próbowała pójść za ciosem, ale nie potrafiła spożytkować pełnych baz w 6. inningu oraz triple Acuny z początku 7 inningu (w 7. też doprowadzili do pełnych baz). Bullpen Cardinals utrzymał wynik. W 8. inningu swoje zrobili weterani z St. Louis, przy 1 out Paul Goldschmidt odbił double, a przy 2 out Yadi Molina odbił single wprowadzające Goldy’ego do domu. W 9. inningu Braves znowu mieli szanse, Acuna zaczął od ground rule double, ale Carlos Martinez ogarnął się i na więcej nie pozwolił. W 10. szybki 1-2-3 zaliczył Miles Mikolas, po czym Cardinals ruszyli do ataku. Ground rule double Wonga, Goldschmidt dostał intentional walk, Ozuna zdobył pierwszą z wyboru obrońcy (out na drugiej bazie), ale wcześniejszy walk zmusił Wonga do biegu do trzeciej bazy. W tej sytuacji mecz mógł zakończyć wild pitch albo sac fly. Molina się nie bawił, tylko posłał pierwszy narzut daleko na zapole (flyout), na tyle daleko, by Wong dał radę dobiec do domu. Walk-off i remis 2-2 w serii.

Na mecz nr 5 obie ekipy wróciły do Atlanty. Obie ekipy wyznaczyły na ten mecz swoich starterów z meczu nr 2 czyli Foltynewicza i Flaherty’ego. Przed meczem napisałem, że kluczem do zwycięstwa, będzie wczesne napoczęcie miotacza rywali i przegra ta drużyna, która wcześniej uruchomi bullpen. Cardinals chyba wzięli to mocno do serca, albo Braves nie dojechali na mecz. Fowler zaliczył walk, Wong sac buntem przesunął go na 2B, infield hit Goldschmidta (Fowler awansował na 3B), single Ozuny i zrobiło się 1-0. Molina zdobył bazę przez błąd defensywny Freemana. Walk na Carpenterze, 2 RBI-double Edmana – wciąż 1 out a już 4-0 dla Cardinals, tego było dość dla Briana Snitkera trenera Braves i sięgnął do bullpenu po Maxa Frieda. Na początek intentional walk na DeJongu, potem walk na Flaherty’m (5-0), to wciąż 1 out. Double Fowlera (7-0), double Wonga (9-0), wciąż 1 out i 9 kolejnych Cardinals dostało się na bazę. Flyout Goldschmidta (wreszcie drugi out) Wong awansował na trzecią bazę. Strikeout na Ozunie powinien zakończyć inning. Zawodnik Cardinals nawet skierował się w stronę swojej ławki, ale jak zobaczył, że łapacz Braves zgubił piłkę to pognał do pierwszej bazy. Zdążył, a Wong przy okazji zdobył 10 punkt. W końcu groundout Moliny i obrona Braves mogła zejść z boiska. 26 minut, 14 pałkarzy, 10 zdobytych runów, Cardinals nawet zdecydowali się w tym momencie na zmianę w obronie i zdjęli Carpentera wprowadzając Harrisona Badera. A Braves, cóż próbowali wykorzystać fakt, że Flaherty zdążył się schłodzić. Miotacz Cardinals oddał walk i single w pierwszym inningu, ale szybko się ogarnął. W 4. inningu oddał HR Donaldsonowi, w 5. zapełnił bazy, ale punktów nie oddał, po czym zaliczył szybki 6. Cardinals wygrali 13-1 (punktowali też w 2. i 3. inningu) i awansowali do National League Championship Series (NLCS). Tam zmierzą się z Washington Nationals. Pierwszy mecz w piątek.

Zapowiedź NLCS

Siłą Washington Nationals są starterzy Mike Scherzer, Stephen Straburg i Patrick Corbin. Anibal Sanchez i Austin Voth również mają za sobą dobry sezon, ale przeciwko Dodgers nie byli wykorzystywani. Nationals w NLDS mogli sobie pozwolić na intensywne wykorzystywanie starterów z bullpenu, w NLCS to nie będzie aż tak łatwe do zrobienia, nominalni relieverzy będą musieli zostać wykorzystani w większym stopniu. Ofensywa jest prowadzona przez grającego sezon życia Anthony’ego Rendona i spisuje się co najmniej dobrze. Kluczem dla Nationals będzie skuteczność w ataku oraz dobra postawa starterów, im więcej inningów w w pojedynczym meczu, tym lepiej dla drużyny ze stolicy.

Z kolei kluczem dla Cardinals będzie zmuszanie Nationals do jak najwcześniejszego sięgania do bullpenu (albo przez skuteczne odbijanie, albo długie at-baty). Bullpen St. Louis należy do najlepszych w lidze, więc ewentualne kłopoty starterów nie powinny ich dotknąć.

Pierwszy mecz w piątek w St. Louis. Narzucać powinni Scherzer (jemu powietrze St. Louis niespecjalnie służy, miał kilka startów kiedy to oddawał przynajmniej 3 runy) i Mikolas, w meczu nr 2 Corbin z Wainwrightem, a poniedziałek w meczu nr 3 Straburg z Flaherty’m. Wygra kto złamie miotaczy rywala, ale to akurat recepta na każdy mecz. Cardinals wydają się być faworytami, ale to jest baseball i playoffy, czas kiedy tworzy się reputacją oraz rodzą się legendy.

Gdzie się podziała defensywa?

W 3. tygodniu rozgrywek NFL Arizona Cardinals przegrali na własnym stadionie z Carolina Panthers 38-20. Atak spisuje się co najmniej poprawnie i zaczynam się przekonywać do pomysłu z wyborem w drafcie Kyler’a Murray’a. Jednak obrona – to obraz nędzy i rozpaczy. Dopóki nie wróci Patrick Peterson, raczej nie będzie lepiej, ale nie musi być wcale dużo lepiej gdy już wróci. Zapraszam na podsumowanie meczu.

Jeśli niewydraftowany QB (z 2018) w swoim drugim starcie w karierze rzuca 19/26 261 jardów i 4TD to znaczy, że albo skauci z NFL są kretynami, albo defensywa przeciwnika jest słaba. Takie numery wykręcił zastępujący Cama Newtona Kyle Allen, zawodnik, którego w drafcie 2018 roku nie chciała żadna inna drużyna. Defensywa Cardinals przez cały mecz nie zrobiła wiele, żeby mu przeszkodzić. 2 sack fumble Chandlera Jonesa ( z czego jeden przechwycony) i wymuszenie 3 puntów w całym meczu to jedyne osiągnięcia defensywy Cardinals. RB Panthers Christian McCaffrey dołożył 153 jardy i 1TD w 24 biegach (średnio 6,4jarda/bieg). Krycie na radar i tacklowanie powietrza to były popisy obrony Cardinals w ostatnią niedzielę.

Ofensywa wyglądała o tyle dobrze, że zdobywała teren. Główne zagrożenie stanowiły biegi rozgrywającego (Kyler Murray w 8 próbach zdobył 69 jardów). Krótkie podanie również były skuteczne, stąd posiadania Cardinals były długie, posiadali piłkę przez ponad 31 minut i konwertowali aż (jak na Cardinals) 52% trzecich prób. Pozwoliło to na zdobycie dwóch przyłożeń i kopnięcie dwóch (celnych) FG. Murray w końcówce rzucił 2 INT jeden bezsensowny w stronę Fitza, który nie miał szans tego złapać, a drugi to świetna interwencja CB Dontae Jacksona. Jednakże 30/43 i tylko 176 jardów, 2TD i 2INT (1/7 2INT w podaniach 10+jardów) nie budzi szału. Jednak ofensywa zdobywała teren (pierwsze próby) i punkty. To obrona przegrała ten mecz, secondary nie istniało, Allen mógł podawać do kogo chciał.

Wczoraj Arizona Cardinals zwolnili nie wiadomo po co zatrudnionego Michaela Crabtree. Przynajmniej więcej szans dostaną młodzi WR. W najbliższą niedzielę podejmujemy Seattle Seahawks i prawdopodobnie zostaniemy rozbici, rywale drugiego tak słabego meczu w defensywie jak ostatnio nie zagrają.

Charakter – i powrót do playoff.

Tydzień temu po porażce z Brewers obawiałem się o dyspozycję St. Louis Cardinals. Niesłusznie. Drużyna pokazała charakter i w ostatnim tygodniu wygrała 6 z 7 spotkań, z trudnymi rywalami, najpierw Nationals z Strasburgiem, Corbinem i Scherzerem na górce a potem na trudnym terenie u Chicago Cubs. Dzięki tym wygranym drużyna z St. Louis zapewniła sobie awans do playoffów, ale wciąż walczy o pierwsze miejsce w dywizji. Przewaga nad Milwaukee Brewers to w tej chwili 3 zwycięstwa. Dzisiejsze podsumowanie będzie wyjątkowo kronikarskie, na podsumowania przyjdzie jeszcze czas.

2-1 z Nationals

Seria z Washington Nationals miała być o tyle trudna, że rywale desygnowali do gry swoich trzech najlepszych miotaczy, kolejno Stephena Strasburga, Patricka Corbina i Maxa Scherzera. Pierwszy mecz tej serii wygrany 4-2 to mecz Marcella Ozuny, 4 RBI (2R-home run i 2RBI ground rule double) oraz defensive saved run. Poza tym kolejny raz swietnie zagrał Dakota Hudson – 2ER w 7 inningów. W meczu nr 2 pokaz siły dał Corbin (11K i 2 niezawinione runy). Słabo w tym meczu zagrali relieverzy Cardinals, Gant, Helsley i Cabrera w 1.2 inningu oddali 3 punkty, po 7 inningach Cardinals przegrywali 2-3, skończyło się 2-6. W meczu nr 3 kolejny raz okazało się, że Max Scherzer na Busch Stadium w St. Louis nie czuje się najlepiej. Zdarzyły mu się juz wcześniej 4 mecze, w których oddał przynajmniej 4 punkty. W tej serii oddał 5. Bohaterami ze strony Cardinals byli Tommy Edman, autor otwierającego wynik solo-HR, później dołożył defensive saved run i kolejne RBI, Matt Wieters, który zaliczył pierwszy w karierze pinch-hit HR (w dodatku przeciwko Scherzerowi) podwyższający prowadzenie do 5-1 oraz Dexter Fowler, który w 8. inningu obrabował z HR (i 3RBI jednocześnie) Asdrubala Cabrerę. Kolejny świetny występ na własnym stadionie zaliczył Adam Wainwright – 1 niezawiniony run w 7 inningów.

4-0 na Wrigley Field

Do serii z Chicago Cubs, Cardinals przystępowali z 3 zwycięstwami przewagi nad rywalami. Oznaczało to, że sweep (wygranie wszystkich spotkań w serii) powinno zapewnić pierwszy od 2015 roku awans do playoffów. Nikt rozsądny nawet nie marzył o 4 zwycięstwach, po raz ostatni Cardinals 4 mecze w Chicago wygrali w 1921 roku. Już na początek przyszło zmierzyć się z Kyle’m Hendricksem, który w 3 tegorocznych startach przeciwko St. Louis oddał 1 run w 23 inningach. Tym razem Cardinals znaleźli na niego sposób, zdobyli 4 punkty (2RBI Harrisona Badera) i posadzili go na ławce już w 6. inningu. Niestety Carlos Martinez nie utrzymał prowadzenia 4-1 (oddał 3 runy w 9., choć blown save należy do Andrew Millera) i do rozstrzygnięcia potrzebne były dodatkowe inningi. Wystarczył de facto jeden. Matt Carpenter odbił HR (narzucał Craig Kimbrel), a Giovanny Gallegos zaliczył pierwszy save w barwach Cardinals (miał jeden dla Yankees). Mecz nr 2 to popis miotaczy, Cardinals wygrali ostatecznie 2-1, a punkty zdobyli dzięki Yadi’emu Molinie, który przy pełnych bazach w 6. inningu zaliczył 2RBI-single, narzucał Steve Cishek, w karierze Molina ma z nim po ostatnim pojedynku 5/11. Mecz nr 3 to jeden z najbardziej szalonych spotkań, prowadzenie zmieniało się co chwilę. Po 8 inningach Cubs prowadzili 8-7. Bronić wyniku wszedł Craig Kimbrel. Closer Cubs pokazał jak nie bronić prowadzenia – pierwszy narzut Yadi Molina HR, drugi narzut Paul DeJong HR. Prowadzenie 9-8 zostało obronione przez Carlosa Martineza. W tej sytuacji zwycięstwo w ostatnim meczu serii dawało awans do playoffów. Cubs objeli prowadzenie w 1. inningu, wyrównał w trzecim Paul DeJong (HR), Nicholas Castellanos w 6. odbił HR dla Cubs. Starter Chicago Yu Darvish grał na tyle dobrze, że trener zaufał mu także w 9. inningu (a może bał się postawić na Kimbrela lub kogokolwiek innego). Cardinals to Cardinals, zawsze walczą. Jose Martinez zaczął jako pinch-hitter od triple, od razu jako pinch-runner zmienił go Tyler O’Neill, który zapunktował po sac fly Dextera Fowlera. Następnie Tommy Edman zaliczył single, ukradł druga bazę i zapunktował po double Paula Goldschmidta. Cardinals wyszli na prowadzenie 3-2, a Andrew Miller nie pozwolił go zabrać w drugiej połowie 9 inningu. Sweep w serii i awans do playoffów stał się faktem.

Cardinals pokazali w ostatnim tygodniu siłę jako drużyna. W ofensywie nie da się znaleźć jednego bohatera, każdy coś od siebie dał, podobnie w obronie. Miotacze również pokazali się z dobrej strony, wiadomo nie da się zagrać idealnie, oddane runy kiedyś się trafią, ważne, żeby udało się straty odrobić.

Ze złych wieści – więzadło podkolanowe naciągnął Kolten Wong, kiedy wróci nie wiadomo.

Co dalej?

Cardinals zaczynają dziś serię 3 spotkań na wyjeździe z Arizona Diamondbacks. Rywale maja jeszcze matematyczne szanse na playoffy, mają 6 spotkań straty do Brewers i przy komplecie własnych zwycięstw i wyjątkowo korzystnym układzie innych wyników załapią się na tie-breaking mecz o drugie miejsce w Wild Card. Następnie po dniu przerwy 3 mecze w St. Louis przeciwko Chicago Cubs. Najlepiej wygrać pierwszy mecz i wyeliminować Diamondbacks z playoffów, to w kolejnych może nie będą się aż tak starali. Nad Milwaukee Brewers mamy 3 zwycięstwa przewagi (MIL grają 3 mecze z Reds i 3 z Rockies – obie drużyny bez szans na playoffy). Trzeba wygrać dywizję, żeby uniknąć meczu w Wild Card, jeden mecz to zawsze loteria, zwłaszcza gdy mierzą się najlepsi miotacze, a Brewers niech sobie zagrają z Nationals.

Porażka jest porażką.

W drugim tygodniu rozgrywek NFL Arizona Cardinals przegrali na wyjeździe z Baltimore Ravens 23-17. Cardinals zaprezentowali się całkiem nieźle, jednak porażka to porażka. Swoimi decyzjami nie pomógł też head coach Kliff Kingsbury. Zapraszam na podsumowanie meczu.

Arizona Cardinals w tym meczu byli aż 4 razy w redzone, nie tylko w redzone, ale też 5 jardów od endzone. W praktyce zdobyli z tego 1TD i 3FG (2x z 21 jardów, i 1x z 22 jardów). Za błędne uważam nie tylko nie zagranie przynajmniej dwa razy 4. prób, ale też cały wybór zagrywek. Na wszystkie akcje rozpoczęte wewnątrz 5. jarda, Kliff Kingsbury zaordynował tylko 1 bieg (a jakże skuteczny). Wiem, że nasza linia ofensywna mało kogo przepchnie, ale David Johnson też potrafi się przebić, a w akcji w której zdobył TD żaden obrońca nawet go nie dotknął. Tymczasem Kingsburry uznał, że za wszelką cenę trzeba szukać Fitza. Jak trwoga to tak, ale gdy rywal nie odskoczył na więcej niż 11 punktów można i należy szukać innych rozwiązań (David Johnson). Akurat w Baltimore nasz trener miał wielką alergię na akcje biegowe, zaordynował 43 akcje podaniowe (3x zakończone przyjęciem sacka) i 11 biegowych. Owszem biegi przyniosły tylko 20 jardów, ale w każdym przypadku na kilometr śmierdziało akcją biegową, więc Ravens z bliska tym bardziej to wiedzieli. Być może plan na mecz zakładał mało biegów, nie mam na razie żadnych informacji na ten temat.

Na pewno na plus Kyler Murray i gra podaniowa. 25/40 349 jardów, bez strat. Młody rozgrywający podaje celnie (żadne podanie nie zostało zbite na linii wznowienia), ucieka spod presji, a gdy ma przyjąć sack, kładzie się na ziemię, żeby nie przyjąć dużego ciosu. Nie stara się biegać, tylko szukać partnerów podania. Po dwóch kolejkach jestem pozytywnie zaskoczony jego postawą (do hurra optymizmu jeszcze mi daleko). Linia ofensywna jak na razie gra solidnie, a na poziomie NFL nawet solidna przeciętność tej formacji jest pozytywna postawą. Larry Fitzgerald i Christian Kirk złapali każdy ponad 100 jardów. Obecność na boisku Michaela Crabtree (byłem i jestem przeciwny i pewnie będę) oznaczała mniej piłek do KeeSeana Johnsona. Przed KeeSeanem przyszłość, więc nie marnujmy jego potencjału. Crabtree nie zbawi nas ani w tym ani w kolejnych latach.

Obrona ogólnie też nieźle. Nie wymusiła żadnej straty, pozwoliła na 272 jardy podaniami i średnio poniżej 4 jardy na bieg RB (w sumie 16 prób na 62 jardy RB Baltimore). Niestety obrona Cardinals nie potrafiła zatrzymać biegów rozgrywającego Ravens Lamara Jacksona. QB gospodarzy zdobył 120 jardów w 16 biegach, często zdobywając w ten sposób pierwsze próby. Przyczepić się też można do obrony przy 3rd down, Ravens skutecznie konwertowali 50% akcji (w tym 3rd&17). Do tego obrona Cover 2. Tak jak nie jestem wielbicielem tej strefy (a wręcz jestem wrogiem), tak Cardinals robią z tego krycie na radar. W zasadzie zaordynowanie przez koordynatora defensywy Cover 2 oznacza big play rywali. Może kapitan defensywy powinien kazać z perspektywy boiska grać inaczej? Na pewno krycie każdy swego mimo niedoskonałości secondary daje lepsze efekty (choć nie spektakularne), przynajmniej oddaje rywalom mniej big plays.

W najbliższą niedzielę Cardinals będą podejmować Carolina Panthers, drużynę z dobrym RB, ogólnie słabym atakiem i mocnym front-7. Przed sezonem obstawiałbym porażkę, jednak na dzień dzisiejszy wynik jest sprawą otwartą. Jeśli uda się powstrzymać Christiana McCaffrey oraz pass rush Panthers z Luke’m Kuechly to może uda się wygrać pierwszy mecz w tym sezonie.