Czy tym razem w końcu się uda?

Drużyna St. Louis Cardinals ma w sobotę 15.08 po 17 dniach wznowić rozgrywanie spotkań w MLB. Czy się uda? Dla dobra drużyny musi. Do końca sezonu zostały 44 dni i 55 spotkań. Kalendarz będzie upchany doubleheaderami, a o dniu wolnym Cardinals pewnie będą mogli zapomnieć.

Przed zeszłotygodniowymi spotkania z Chicago Cubs koronawirusa wykryto u kolejnych zawodników i członków sztabu St. Louis Cardinals, byli to Ryan Helsley, Austin Dean i Lane Thomas. Zapadła szybka decyzja o odwołaniu spotkań i Cardinals kolejny tydzień spędzili na kwarantannie. Brak treningu będzie widoczny. Do Chicacago zawodnicy i sztab będą podróżować samochodami, każdy osobno, więc będzie 41 pojazdów dla drużyny. Zawodnicy z Alternate Training Site włączeni do taxi-squad z racji braku kontaktu z główną drużyną pojadą jednym busem.

Jakich nowych zawodników należy się spodziewać w meczowej 28? Na pewno trzeba dołączyć dwóch zapolowych. W tej chwili zdrowi są tylko Tyler O’Neill, Harrison Bader i Dexter Fowler. Pierwszym naturalnym kandydatem jest Justin Williams członek 40-osobowego składu, drugim będzie najprawdopodobniej (co zapowiedział Team President John Mozeliak) Dylan Carlson, prospekt nr 1 w organizacji. Cardinals chcieli zachować nad nim dłuższą kontrolę i dlatego unikali promocji tego zawodnika, jednak w obecnej sytuacji trzeba wyciągać wszystko co najlepsze (i zdrowe). Dołączy też zapewne 1 miotacz. Będzie to albo Ricardo Sanchez z 40-osobowego składu, albo promowany zostanie Johan Oviedo. Aktywacja Sancheza pozwoli zachować jedno miejsce w 40-osobowym składzie (zakładając promocję Carlsona, w tej chwili są 2 wolne). Na 60-dniową listę kontuzjowanych (co oznacza usunięcie z „40”) trafił Miles Mikolas, który z powodu kontuzji w tym sezonie na pewno nie zgra, a wcześniej był tylko na 10-dniowej liście. (edit – tuż przed publikacją znalazłem potwierdzenie aktywacji Sancheza, podobnie jak promocji miotaczy: Setha Elledge’a i Roba Kaminsky oraz 1B Johna Nogowski, nie ma słowa o Williamsie – ilość miejsc w składzie mi się nie zgadza w tej chwili – być może te miejsca będą potrzebne do aktywacji aktualnie kontuzjowanych zawodników).

W kwestii zakażonych – żeby mogli wrócić do gry musi najpierw minąć 7 dni od ostatniego pozytywnego wyniku a zawodnicy muszą być bezobjawowi, następnie muszą mieć 2 ujemne wyniki oraz przejść sporo badań, w tym badanie kardiologiczne. 2 tygodnie pewnie jeszcze miną nim zawodnicy z pierwszej fali zaczną trenować.

Czy w ogóle da się zagrać 55 spotkań w 44 dni? Jeśli nie będzie kolejnych zakażeń to tak. Przy 28-osobowym składzie meczowym i 7-inningowych doubleheaderach z 7 osobową rotacją da radę. Starterzy grają 4-5 innigów, bullpen resztę i miotacze nie powinni być zbytnio przeciążeni.

Z ostatniej chwili: Kolejny członek sztabu Cardinals jest zakażony – jednak mecze w Chicago na tą chwilę nie są zagrożone. Do sztabu wraca wieloletni legendarny zawodni i trener aktualnie pracujący w niższych ligach Jose Oquendo.

Mam marzenie – wznowić rozgrywki jak Marlins

Dzisiaj w nocy polskiego czasu, po koronawirusowej przerwie (kwarantannie) do gry wracają baseballiści St. Luis Cardinals. Ich pierwszym rywalem będą Chicago Cubs – drużyna w formie i rytmie meczowym. O sukces nie będzie łatwo, choć jak pokazali Miami Marlins rozgrywki można wznowić trzema zwycięstwami. Pamiętajmy jednak, że Cubs to dużo silniejsza drużyna niż Baltimore Orioles (choć też byli w rytmie meczowym) rywal Marlins.

Po przegranej serii z Minnesota Twins w drużynie Cardinals wykryto 2 zakażenia koronawirusem, w kolejnych dniach zakażeń przybywało – ostatecznie wirusa wykryto u 7 zawodników i 6 członków sztabu szkoleniowego. 6 zawodników zgodziło się na upublicznienie, są to Yadier Molina, Paul DeJong, Junior Fernandez, Kodi Whitley, Rangel Ravelo i Edmundo Sosa – wszyscy trafili na listę kontuzjowanych (IL). Poza nimi na IL trafił też Carlos Martinez, co sugeruje, że to on jest ostatnim zakażonym graczem.

Przywrócenie zespołu do gry, zbiegło się z redukcją miejsc w składzie meczowym z 30 do 28 i mimo wcześniejszych założeń MLB jest to ostatnia redukcja i 28 zawodników będzie do dyspozycji trenerów w każdym meczu do końca sezonu. Epidemia w drużynie z jednej strony ułatwiła pewne decyzje, z drugiej trochę skomplikowała. Na tą chwilę trzeba było dodać 5 graczy, czterech należało się spodziewać: wracający z IL Brad Miller oraz wracający do siebie po chorobie Genesis Cabrera oraz Alex Reyes, do tego zbierający pochlebne opinie Max Schrock, dla którego będzie to debiut w MLB. Debiutantem w MLB będzie także praworęczny miotacz Roel Ramirez ostatni z dodanych zawodników. Tak więc Cardinals zapełnili 40-osobowy roster.

W związku z „kontuzją” Marineza do rotacji wskoczy dotychczasowy closer Kwang Hyun Kim, a closerem zostanie… To ma zależeć od sytuacji, czyli szukanie najlepszych miotaczy pod pałkarzy rywali. W gronie kandydatów do gry w 9. inningu (lub 7. w doubleheaderach) są Ryan Helsley, Giovanny Gallegos, Andrew Miller i Tyler Webb (czyli połowa bullpenu). Wiadomo natomiast, że dzisiejszy mecz zacznie Daniel Ponce de Leon, w sobotę Adam Wainwright a w niedzielę najprawdopodobniej Jack Flaherty, o ile będzie się czuł gotowy, wtedy Jack zagra w poniedziałek a w niedzielę Dakota Hudson.

Jeśli chodzi o obronę i odbijanie – łapaczem będzie Matt Wieters, SS Tommy Edman a 3B Brad Miller lub Matt Carpenter. Ten ostatni będzie prawdopodobnie głównym DH, choć możliwe są też występy Lane’e Thomasa i Tylera O’Neilla. O’Neill bez względu czy jako LF czy DH jest głównym kandydatem do obijania jako 4. w kolejce.

Z Cubs będzie jak zwykle ciężko, to pewne, a może nawet trudniej. Rotacja początek sezonu miała słaby, a kwarantanna nie pomogła budować formy. Bullpen był mocny i mocy raczej nie stracił. Pałkarze potrzebują rytmu, którego jeszcze nie złapali i zostali pozbawieni możliwości nabrania. W Cubs narzucać będą Jon Lester, Alec Mills i Kyle Hendricks – specjaliści wysokiej klasy i w formie, choć Royals pokazali wczoraj jak można ugryźć mocnego miotacza (Tyler Chatwood). Ucieszy mnie każde zwycięstwo w tej serii, choćby jedno.

Skrócony sezon rusza już za tydzień

24 lipca St. Louis Cardinals rozpoczną nowy, skrócony do 60 spotkań, sezon MLB. Tylko na ten sezon zostało wprowadzonych kilka istotnych zmian: drużyny z National League będą korzystać z design-hittera (DH), zawodnicy mogą nie zgodzić się grać (opt-out na 2020 rok), a skład meczowy będzie liczył 30 zawodników przez pierwsze 2 tygodnie, 28 przez kolejne 2 tygodnie a następnie 26 do końca sezonu. Jak te zmiany mogą wpłynąć na poczyniania Cardinals? Zapraszam do lektury.

Z opcji opt-outu na 2020 rok skorzystał Jordan Hicks. Ze zdrowotnego punktu widzenia to rozsądna decyzja, zawodnik choruje na cukrzycę insulinozależną, a poza tym jest po operacji Tommy John. Ze sportowego punktu widzenia szkoda, mam nadzieję, że Jordan wróci w pełni sił w 2021 roku. Jak się przed chwilą dowiedziałem, w operowanym łokciu pojawił się stan zapalny przez co zawodnik byłby wyłączony z treningów przez najbliższe 3 tygodnie.

Opcja DH daje dużo możliwości Cardinals. Najbardziej naturalnym kandydatem do gry na tej pozycji jest Matt Carpenter, który zwolniłby w ten sposób 3B dla Tommy’ego Edmana. Innymi kandydatami są rywalizujący o miejsce na LF Tyler O’Neill i Lane Thomas – obaj dostaliby szansę na machanie kijem – obaj świetnie bronią, więc to ofensywa zdecyduje, który z nich będzie regularnym starterem. Ostatnią opcją jest Rangel Ravelo, który spośród nominalnych rezerwowych dysponuje największą siłą. Okazjonalnie jako DH mogą się pojawiać Paul Goldschmidt oraz Paul DeJong – obaj w ramach dnia wolnego mogliby zejść z pozycji obrońcy i pomagać drużynie tylko odbijając piłkę.

Poszerzony skład

Poszerzenie składu na początku sezonu daje możliwość upakowania miotaczy w składzie meczowym i umożliwienie im narzucania – dałoby to możliwość wyłonienia ostatecznej grupy na końcówkę sezonu. Cardinals wśród miotaczy mają kłopot bogactwa, o 5 miejsc w rotacji walczy 7 zawodników: Jack Flaherty, Miles Mikolas, Dakota Hudson, Adam Wainwright (to 4 pewniaków), Carlos Martinez, Daniel Ponce de Leon i Kwang Hyun Kim. Martinez z racji braku doświadczonych kandydatów może na ten rok wrócić na pozycję closera , choć sam zawodnik chciałby wrócić do rotacji. Niewykluczone, że na początku sezonu Cardinals zagrają 6 miotaczami w rotacji.

Grono kandydatów do bullpenu też nie jest małe: leworęczni Andrew Miller, Tyler Webb, Brett Cecil, Austin Gomber i Genesis Cabrera (aktualnie zakażony koronawirusem), praworęczni: Ryan Helsley, Giovanny Gallegos, John Gant, Junior Fernandez i Alex Reyes, ponadto nieźle na treningach wyglądają Johan Oviedo i Jake Woodfard. Pomijając dwóch ostatnich to do gry Cardinals mają 16 miotaczy (doliczcie jeszcze Hicksa oraz Johna Brebbia czekającego na operację Tommy John – to byłby dopiero kłopot), Cabrera opuści początek sezonu, ale zostaje i tak 15. W ostatecznej 26 będzie mogło być tylko 13, więc pierwsze 4 tygodnie będą idealne do dokonania selekcji. Pytanie, kto będzie closerem? Doświadczenie mają tylko Carlos Martinez i Andrew Miller. Ja bym zaryzykował Helsley’a – dobrze sobie radził w zeszłym sezonie w tym w playoffach, Gallegosa mi szkoda na closera – jest zbyt dobry w ratowaniu drużyny przy pełnych bazach.

Wśród zawodników z pola wielkich dylematów nie ma: Goldschmidt, Wong, DeJong, Carpenter, Edman, Brad Miller, Ravelo, Thomas, O’Neill, Bader, Fowler, Molina i Wieters to pewniacy do tego prawdopodobnie Andrew Knizner i któryś z zapolowych (być może nawet Dylan Carslon, prospekt numer 1 w organizacji) lub SS Edmundo Sosa.

Jak rozszerzenie składu pozwoli na sprawdzenie większej ilości miotaczy na początku sezonu, a DH pozwoli realnie wzmocnić ofensywę o ile o wzmocnieniu ofensywy można w ogóle mówić. W ostatnim wewnętrznym 6-inningowym sparingu padł remis 0-0. Fakt iż narzucali Jack Flaherty i Austin Gomber nic nie zmienia w tej kwestii.

Zmierzamy w stronę Chiefs

Arizona Cardinals w dniu otwarcia free agency stali się bohaterami najgłośniejszej i zarazem jednej z najbardziej jednostronnych wymian w historii ligi. Za bezproduktywnego w ostatnich latach i jednocześnie przepłaconego Davida Johnsona (oraz wybór z 2. rundy draftu 2020 i 4. rundy 2021) dostaliśmy jednego z najlepszych WR obecnych czasów DeAndre Hopkinsa (i wybór w 4. rundzie tegorocznego draftu). Co kierowało Houston Texans, że poszli na taką wymianę nie wiem. Być może pełniący jednocześnie funkcje Head Coacha i General Managera Bill O’Brien stwierdził, że Hopkins potrafi piłkę tylko łapać, a Johnson jako RB potrafi z piłką biegać i przy okazji łapać. Zapraszam na podsumowanie otwarcia free agency i wniosków płynących z pozyskania Hopkinsa.

Cardinals zaczęli dzień od nałożenia wartego 8,4mln transition tagu na RB Kenyona Drake’a. Ten ruch zmniejszył dostępne środki do ok. 27mln w salary cap, więc było jasne, że Cardinals albo odpuszczają tegoroczne free agency, albo mają już kupca na Davida Johnsona. RB obciążał salary cap kwotą prawie 12mln, a jego zwolnienie wygenerowałoby dodatkowe 4mln uderzające w salary cap. Jedynie wymiana zawodnika mogła przynieść jakieś oszczędności (konkretnie 6mln). Spodziewano się, że Cardinals oddadzą swojego RB razem z wysokim wyborem w drafcie, za jakikolwiek wybór w drafcie, tymczasem wybuchła bomba. David Johnson w 2016 wybiegał 1239 jardy i złapał 879 jardów podań, w latach 2017-2019 wybiegał w sumie 1308 jardów i złapał 883 jardy (tak opuścił 15 spotkań w 2017, ale regres jest widoczny). W 2019 lepszą średnia jardów na bieg mieli zarówno Kenyan Drake jak i Chase Edmonds. Za takiego zawodnika Houston Texans zaoferowali DeAndre Hopkinsa, jednego z najlpeszych WR w lidze, który przez 7 lat złapał 8602 jardy, a 1tys. nie przekroczył tylko w debiutanckim 2013 roku oraz w 2016. Gdybym był GM Cardinals i zadzwoniono do mnie z taką propozycją, to uznałbym ją za żart i odłożył słuchawkę. GM Cardinals potraktował ją poważnie i zbiera pochwały.

Co ta wymiana oznacza dla Cardinals?

Po pierwsze kończymy free agency. Aktuanie Cardinals mają pod czapką 20,7mln, a ok. 7,7 trzeba będzie wydać na umowy debiutantów, więc de facto na wolnych agentów pozostaje 13mln. 2-rundowy tender dostał już kopacz Zane Gonzales, potrzeba jeszcze rezerwowego QB (a to na dzień dzisiejszy w NFL wydatek rzędu 3-5mln za rok), prawdopodobnie wróci Brett Hundley – pytanie za ile, nie mówiąc o palących potrzebach jak 3-4DE i 3-4OLB, a także drugim ILB. Cardinals nie mają też kogo zwolnić. Od biedy można się pożegnać z weteranem punterem Andy’m Lee (2mln oszczędności) i Haasonem Reddickiem, który szuka swojej pozycji na boisku w NFL (oszczędność 2,3mln). Zwolnienie innych graczy (Robert Alford, Justin Pugh, JR Sweezy), stworzy zbyt wielką dziurę w składzie. Na gwiazdę nie ma co liczyć – marzyłem o Marcusie Goldenie, ale to już mrzonka. Trzeba zgarnąć kogoś w drafcie i liczyć na jakiś udany prove-contract dla weterana po drafcie. Oszczędności znajdą się tylko, gdyby jakaś drużyna zapłaciła dużo Drake’owi, a Cardinals by tej oferty nie wyrównali. W praktyce nie wierzę, żeby ktoś mu dał 12mln/rok.

Po drugie druzyna zmierza w stronę modelu Kansas City Chiefs, czyli super ofensywa pod wodzą kreatywnego play-callera z młodym atletycznym QB (choć Kyler Murray to półka niżej niż Patrick Mahomes), zestawem świetnych WR (Larry Fitzgerald, DeAndre Hopkins, Christian Kirk – jest kogo kryć, a jeszcze są nieźli TE Dan Arnold i Maxx Williams) i RB (Drake) który potwierdził wartość i defensywa strasząca dziurami. Front-7 ma ogromne braki, pass rush bez Chandlera Jonesa nie istnieje, nie ma i nie będzie nikogo do krycia TE (a to było bolączką w 2019), secondary jeszcze jakoś wygląda, choć nie wiadomo w jakiej formie będzie po kontuzji Robert Alford. Na dzień dzisiejszy wszystko wygląda tak, że ofensywa będzie musiała (i ma możliwości) zdobywać więcej punktów niż przepuści defensywa.

Strategia na draft

Zatrudnienie Hopkinsa zakończy chyba dyskusje o wyborze CeeDee Lamba w pierwszej rundzie. Cardinals wciąż mają sporo innych potrzeb, a WR jest w tej chwili 7 do grania, więc ósmego raczej w drafcie (a przynajmniej w 1. rundzie) nie dodamy. Na dzień dzisiejszy eksperci zakładają, że przynajmniej 3 drużyny przed Arizoną wybiorą QB. To zwiększa szanse na ciekawego zawodnika grającego na innej pozycji. Pass rusher Chase Young i CB Jeff Okudah wydają się być poza zasięgiem Cardinals (do wyboru z #8 raczej nie spadną), ale ILB Isaiah Simmons jest już realny, a ktoś z duetu DT Derrick Brown/Javon Kinlaw wręcz pewny. Wybór OT (ktoś z duetu Andrew Thomas/Tristan Wirfs będzie dostępny) też się obroni, choć OL nie straszy dziurami tak bardzo jak obrona. nie ukrywam wolałbym wzmocnić defensywę, ale wybór OT do ochrony Murray’a też zaakceptuję. Istnieje też opcja handlu w dół, by pozyskać dodatkowy wybór lub wybory – co się stanie czas pokaże.

EDIT: 8 godzin po opublikowaniu wpisu Cardinals zakontraktowali DT Jordana Philipsa. Przepłacili go dając mu 30mln za 3 lata gry. Niemniej powinien wzmocnić naszą DL. W tej sytuacji kasa została chyba tylko na Hundley’a i debiutantów. W 1. rundzie draftu wzmocnimy zapewne OL, o ile jakimś cudem do #8 nie spadnie Isaiah Simmons.

Odliczanie do Spring Training

W St. Louis pakują już rzeczy do ciężarówek, by przetransportować wszystko co potrzebne na Florydę do ośrodka treningowego. Tak, nowy sezon MLB coraz bliżej. Jeśli chodzi o Cardinals – 11.02 pierwsze spotkanie i raport dotyczący miotaczy i łapaczy a dzień później ich pierwszy trening. Cała drużyna zbierze się do 16.02. Pierwszy mecz w ramach wiosennych przygotowań 22.02 a pierwszy mecz sezonu zasadniczego 26.03 w Cincinnati. Zapraszam na zapowiedź sezonu.

St. Louis Cardinals nie szaleli podczas przerwy międzysezonowej. Jedynym wzmocnieniem jest leworęczny miotacz Koreańczyk Kwang-Hyun Kim (doszedł też zapolowy Austin Dean, ale on jeśli już to wzmocni tylko drużynę w lidze AAA). Cardinals zawodników się pozbywali – z ważniejszych odeszli Marcell Ozuna (wolny agent) i Jose Martinez (wymiana) oraz grupa zawodzących miotaczy i Michael Wacha (zawodzący nieco mniej niż Mike Mayers czy Dominic Leone). Jak będzie wyglądał skład, kto zastąpi Ozunę i co osiągną Cardinals – o tym w putaniach i odpowiedziach.

Jak będzie wyglądać rotacja St. Louis na początku sezonu?

Pewniaków jest 4: Jack Flaherty, Miles Mikolas, Dakota Hudson i Adam Wainwright. O piąte miejsce powalczą Carlos Martinez i Kwang-Hyun Kim. Daniel Ponce de Leon i Austin Gomber są na tą chwilę raczej bez szans (Gombera i tak widzę w bullpenie), obaj mają ostatnią opcję małoligową i można to wykorzystać. Faworytem starcia wydaje się być Martinez, ale od 2 lat walczy z przeciążeniem ramienia i przez te lata grał jako reliever, nawet jako closer. Jeśli jego ramię wytrzyma to jest zbyt klasowym zawodnikiem, żeby go tak po prostu wysłać do bullpenu. Z drugiej strony Jordan Hicks wróci gdzieś w połowie sezonu i Cardinals closera potrzebują. Z kolei Kim miał dobre statystyki w trudnej dla miotaczy lidze koreańskiej i w MLB na pewno się sprawdzi. Wysłanie Koreańczyka do bullpenu przesyci też grupę relieverów mańkutami (ale o tym za chwilę).

Jak będzie wyglądał bullpen?

Leworęczni Brett Cecil, Andrew Miller i Tyler Webb nie mają już opcji małoligowych, więc w składzie meczowym być muszą, podobnie jak praworęczny John Gant. To już 4 miejsca z 8. John Brebbia i Giovanny Gallegos sprawdzili się i nie ma sensu marnować ich umiejętności w Małych Ligach. Siódmym będzie przegrany z pary Martinez-Kim (Kim byłby czwartym mańkutem), ósmym w trakcie sezonu zostanie Jordan Hicks. A w dniu otwarcia? Moim faworytem jest Ryan Helsley; w 2019 pokazał się z dobrej strony i w playoffach także potwierdził przydatność. Junior Fernandez to moim zdaniem (bo Cardinals bardzo w niego wierzą) nie ten poziom (jeszcze?). Inną opcją jest jeszcze Ponce de Leon. Tak wygląda teoria na dziś. W praktyce, o czym piszę od dawna, chętnie pogoniłbym Cecila (co jeśli zaliczy słaby początek sezonu jest bardzo prawdopodobne, Brett jest na ostatnim roku kontraktu) i dał Gombera lub Genesisa Cabrerę. W przypadku słabszej formy może też polecieć Gant.

Kto będzie closerem?

W st. Louis czekają na Hicksa i nikt tego nie ukrywa. Na początek sezonu opcjami są Carlos Martinez, jeśli nie załapie się do rotacji, a jeśli się załapie to Miller i Gallegos. Osobiście postawiłbym na Millera, gdyż ma większe doświadczenie, Gallegos jest zbyt cenny w trudnych sytuacjach (pełnych bazach), by go przerzucić tylko na 9. inning, no i Miller jest leworęczny, wtedy ten tłok wśród mańkutów nie będzie aż tak widoczny. Ciekawą opcją byłby Helsley, ale nie wiem czy Mike Shildt ma tyle odwagi.

Łapacze

To nie jest pytanie, ponieważ wszystko jest jasne, Yadi i Wieters, a Andrew Knizner będzie się uczył w AAA.

Jak będzie wyglądać infield?

Tu pewniaków jest trzech: Paul Goldscmidt na 1B, Kolten Wong na 2B i Paul DeJong na SS. O miejsce na 3B powalczą Matt Carpenter i Tommy Edman. Jeśli Carpenter nawiąże do swoich najlepszych lat (2019 był zdecydowanie najsłabszym w jego karierze) to nie ma problemu, ale jeśli zauważalna od 2017 tendencja zniżkowa się utrzyma to będzie duży problem. Wysoki kontrakt z opcją klubową dopiero po 2021 roku i klauzula non-trade, czynią z Matta zawodnika praktycznie nieusuwalnego. A lata lecą Carp w tym roku skończy 35 lat. Tommy Edman natomiast zrobił furorę w zeszłym sezonie (patrz podsumowanie sezonu 2019) i ja osobiście bardzo chętnie zobaczyłbym go w roli regularnego startera w 2020 roku. Na ławce na pewno znajdzie się Rangel Ravelo, gdyż on nie ma opcji, a w klubie nie ma już Jose Martineza (Ravelo jest dużo lepszym obrońcą a pałkarzem wcale nie gorszym, tylko ogrania mu brak) i prawdopodobnie ktoś z pary Yairo Munoz – Edmundo Sosa. Munoz jest bardziej ograny i zwłaszcza w 2018 miał swoje momenty, dodatkowo może grać na zapolu. Z kolei Sosa świtnie sobie radzi w Małych Ligach, jest leworęczny, szybki, więc czas na szansę w MLB. Jeśli Edman zacznie sezon na ławce to w składzie będzie Sosa, jeśli Edman będzie starterem na ławce będzie Munoz).

Jak będzie wyglądać outfield (zapole)?

Tak na dobrą sprawę jeśli zdrowie dopisze to pewniakiem jest tylko Dexter Fowler (jako środkowy lub prawy ewentualnie rezerwowy), kontrakt do 2022 i klauzula non-trade to wyjątkowo skuteczne zabezpieczenie miejsca w składzie meczowym. Najprawdopodobniej Fowler zacznie sezon jako RF, a na CF zagra genialny obrońca Harrison Bader, który musi sobie tylko przypomnieć, że odbijać też potrafi. Na LF najrozsądniejszym wyborem byłby Tyler O’Neill – jest szybki, silny a gdy bywał (z powodu kontuzji innych) regularnym starterem to dawał dobre liczby jako pałkarz. Niemniej szansę na grę na zapolu mają jeszcze Tommy Edman (on może grać wszędzie, nawet ponoć na wszelki wypadek kupił rękawicę pierwszobazowego), Lane Thomas (w 2019 grał mało, ale bardzo dobrze) i błyszczący w drugiej części sezonu w lidze AAA Justin Williams. Do rywalizacji włączy się też najlepszy prospect organizacji Dylan Carlson, ponoć największy talent wśród zapolowych od czasu śp. Oscara Taverasa (+2014). Zapolowych czeka naprawdę zacięta rywalizacja podczas Spring Training.

Kto zastąpi Marcella Ozunę?

Pytanie nie dotyczy pozycji na boisku, tylko siły ofensywnej i HR. Tu najbardziej naturalnym kandydatem jest nie tylko z racji pozycji Tyler O’Neill. Dużą siłą dysponuje też Paul DeJong, jeśli ustabilizuje na wysokim poziomie odbijanie to 30HR odbije bez problemu. Matt Carpenter w formie to także wielka siła ofensywna. Wspomniany wśród zapolowych Lane Thomas w 2019 odbijał 12/38 w tym 4HR i 12RBI – ile by to było przy 400AB? I jest jeszcze na horyzoncie Dylan Carlson.

Kto może zaskoczyć pozytywnie podczas Spring Training?

Dobre pytanie, nie podejmę się odpowiedzi i to nigdy. Dlaczego? W 2018 roku do składu przebił się zawodnik grający do tej pory w lidze A; niejaki Jordan Hicks. Przewidzieć jakiego asa w rękawie mają w St. Louis nie da się. Mnie osobiście bardzo interesuje Edmundo Sosa, czy wywalczy miejsce w składzie.

Kto ma najwięcej do wygrania?

Alex Reyes – wielki talent ograniczony przez liczne kontuzje; ma jeszcze w rezerwie 2 lata opcji małoligowych, a jeśli zdrowie dopisze i forma się znajdzie… Wielu jeszcze pamięta jego imponujące występy w 2016 roku.

Kto ma najwięcej do przegrania?

Wszyscy zawodnicy o niepewnym statusie meczowym z ostatnią opcją małoligową – Austin Gomber, Daniel Ponce de Leon, Yairo Munoz, Edmundo Sosa i Justin Williams. Wszyscy w trakcie sezonu mogą zmienić klub (co dla ich karier wcale nie musi być takie złe – patrz nagminnie zawodzący w St. Louis Marco Gonzales, obecnie as w Seattle).Williams walczy z ambitnymi młodymi graczami, a Munoz i Sosa zawalczą o ostanie miejsce na ławce wśród infielderów. Z kolei obaj miotacze mają w perspektywie ostatni rok kontraktów (bądź emerytury) Adama Wainwrighta, Bretta Cecila i Andrew Millera, więc w 2021 mogą mieć ciut łatwiej, choć trzeba pamiętać, że zawodnicy małoligowi Cardinals nie są czołowymi prospektami, po czym wchodzą do ligi i dają radę, bez względu na pozycje na jakich grają.

Na co stać drużynę w 2020 roku?

Jak zwykle na walkę o World Series. Rotacja i bullpen powinny należeć do ligowej czołówki. Z kolei ofensywa ma spory potencjał, ale potrzeba trochę stabilizacji, bądź zaufania do tych młodszych. Niezmiennie wierzę w zawodników, którzy są w składzie.

edit: Już po opublikowaniu wpisu Cardinals przejęli (nie wiem po co) leworęcznego Ricardo Sancheza ze Seattle Mariners i wrzucili na DFA Ramona Uriasa. Sanchez nie grał nigdy wyżej w AA, mimo, że był w 40-osobowym składzie. ERA w 2019 4.44. Ma przed sobą ostatni rok opcji – jak dla mnie bezsensowny ruch i marnowanie miejsca.

Przegląd wolnych agentów Arizony

Zapraszam na coroczny przegląd wolnych agentów Arizona Cardinals. Kogo moim zdaniem w tym roku powinni nakłonić do pozostania na pustyni a kogo pogonić (nie tylko z grona wolnych agentów)? W budżecie do wydania jest prawie 70mln. Zapraszam do lektury.

Unrestricted free agents (UFA) – zawodnicy, którzy rozegrali 4 sezony w NFL mogą swobodnie negocjować kontrakty i grać, gdzie chcą – nie ograniczają ich żadne przepisy.

Niech zostaną:

0. Larry Fitzgerald (WR) – jak zwykle poza kategorią, dużo znaczy dla drużyny i wciąż jest najlepszym WR.

  1. DJ Humphries (LT) – dobrzy zawodnicy na tej pozycji są na wagę złota, DJ jest solidnym zawodnikiem, więc warto go zatrzymać
  2. Damiere Byrd (WR) – stał się WR3 i zaliczył najlepszy sezon w karierze, przyda się w 2020 roku
  3. Brett Hundley (QB) – sprawdził się jako zmiennik Murray’a a szans jako starter w NFL raczej nie ma
  4. Kenyan Drake (RB) – jeśli uda się sprzedać Davida Johnsona to Drake awansuje na 1. miejsce w tym rankingu, jeśli DJ31 pozostanie… cóż dobry sezon, sprawdził się w systemie, mimo wszystko szkoda byłoby stracić chłopaka

Dobrze byłoby mieć ich z powrotem, ale płakać nie będę:

5. Charles Clay (TE) – w trakcie sezonu okazało się, że Kingsburry jednak będzie używał TE, a Clay stał się istotnym zawodnikiem, jego pozycja jest dobrze obsadzona, ale zawodnik mógłby wrócić.

6. Rodney Gunter – solidny, ale niedoceniany DL

7. AQ Shipley (C) – solidny, ale wiekowy. Wygrał 95% pojedynków w pass-blocku co daje mu 5, miejsce wśród centrów w NFL. Czy jest w stanie to powtórzyć?

8. Cassius Marsh (OLB) – po zwolnieniu Suggsa został starterem, do rotacji na pewno się przyda.

Czy są w stanie coś jeszcze dać?

9. Jonathan Bullard (DT) – do czasu kontuzji nadspodziewanie dobrze, tylko czy jest w stanie utrzymać ten poziom.

10. Zach Kerr (DT) – coś tam pokazał, ale Cardinals potrzebują wzmocnień na tej pozycji.

11. Pharoh Cooper (WR) – niezły jak returner, do tego coś złapał, ale młodzież naciska.

Do widzenia:

12. David Johnson (RB) – nie jest wolnym agentem, ale przez ostatnie 2 lata grał słabo a w ciągu dwóch lat trzeba mu zapłacić ponad 26mln, jeśli się znajdzie chętny na wymianę to należy pomóc mu się spakować.

13. Chris Banjo (SS) – użyteczny w special teams i nic poza tym

14. Max Garcia (G) – miał zapewnić głębie na swojej pozycji, a trenerzy woleli wszelkie dziury wewnątrz OL łatać Masonem Cole’m.

15. Clinton McDonald (DL) – już zatrudnienie nie było dobrym pomysłem.

16. Brooks Reed (OLB) – nie dziwię się, że Falcons go zwolnili.

17. Josh Shaw (FS) – właśnie się zorientowałem, że jest w składzie.

18. Jordan Mills (RT) – miał rozwiązać problemy na RT, ale najpierw przegrał rywalizację, a następnie doznał kontuzji.

19. Brandon Williams (CB) – co on tu jeszcze robi?

20. Justin Gilbert (RT) – kontuzje, kontuzje, kontuzje.

Restricted free agents (RFA) – to zawodnicy, którzy rozegrali 3 sezony. Po zakończeniu sezonu ich ostatni klub ma prawo nałożyć ofertę (tzw. tender) a następnie ma prawo wyrównać ofertę innego. Tender określa jaką rekompensatę otrzyma klub jeśli nie zdecyduje się wyrównać oferty innego klubu i pozwoli zawodnikowi odejść. Są trzy stopnie tenderów (nie podaję wartości na 2019 rok bo ich nie znam), najwyższy – klub otrzyma wybór w 1. rundzie draftu, średni – klub otrzyma wybór w drugiej rundzie, najniższy (pozostałość z czasów, gdy debiutanci z dalszych rund podpisywali 3-letnie umowy) – klub otrzyma wybór z rundy, w której wybrał zawodnika (czyli w obecnych czasach nic).

Trzeba zatrzymać:

  1. Zane Gonzales (K) – bardzo pewny zawodnik, bezwzględnie zasługuje na nową dłuższą umowę.

Najniższy tender przekracza ich wartość:

2. Charles Washington (SF) – tylko był.

3. DJ Foster (RB) – był kontuzjowany i będzie daleko w hierarchii.

4. Vontarius Dora (OLB) – zapomniałem w ogóle, że jest w składzie.

Exclusive rights free agents (ERFA)  – to zawodnicy, którzy rozegrali maksymalnie 2 sezony w NFL i właśnie skończyły im się kontrakty. Zawodnicy ci są w dość kiepskiej sytuacji, gdyż mają do wyboru grać za minimalną pensję w klubie w którym, zakończyli ostatni sezon, albo nie grać w ogóle:

  1. Justin Murray (RT) – niezły sezon, w najgorszym razie będzie rezerwowym w 2020,
  2. Joe Walker (ILB) – na bezrybiu wygrał rywalizację o ILB2, na ławkę się przyda,
  3. Kevin Peterson (CB) – tender dać można, ale sezon 2020 rozpocznie na bezrobociu,
  4. Jalen Davis (CB)
  5. Andre Chachere (CB)- dołączyli do składu pod koniec sezonu, tender dostaną (bo późniejsze zwolnienie nie generuje kosztów) a skończą na bezrobociu.

Podsumowując po stronie Cardinals wybitnych wolnych agentów nie ma i niewielu zawodników z tej grupy zasługuje na nowy kontrakt. Kto natomiast moglby zasilić szeregi Arizony? RT Jack Conklin lub Brian Bulaga, DT Jordan Philips, OLB Jadaveon Clowney lub Yannick Ngakoue. Każdy z nich będzie jednak wymagał sięgnięcia głęboko do portfela, choć moim zdaniem byłoby warto.

Podsumowanie sezonu 2019 i przegląd kadry na rok 2020

Porażką z Los Angeles Rams w stosunku 24-31 Arizona Cardinals zakończyli sezon 2019. Bilans 5-10-1 nie imponuje, w porównaniu do zeszłorocznego 3-13 poprawa nie jest duża, natomiast styl gry był dużo lepszy niż w 2018. Kyler Murray wbrew moim obawom pokazał, że nadaje się do NFL, a Kliff Kingsburry potwierdził, że na ofensywie się zna. Największym problemem była defensywa i to przez tą formację Cardinals przegrali kilka spotkań, które były do wygrania. Zapraszam do podsumowania sezonu 2019, ponieważ nie będzie długie przy okazji zrobię przegląd kadry z ważnymi kontraktami na rok 2020.

Statystycznie w ataku Cardinals zajęli 17. miejsce w zdobytych punktach, 24. w jardach podaniowych, 10. w biegowych i 21. w jardach ogółem. W porównaniu do 2018 roku gdy byli na ostatnich miejscach we wszystkich kategoriach postęp jest widoczny. Według bardziej miarodajnej klasyfikacji czyli DVOA, ofensywa Cardinals poprawiła się z minus 41,1 do plus 3,8 (czyli 0 44,9 pkt %), co jest największym postępem w ciągu ostatniego sezonu. Defensywa zajęła 27. miejsce w oddanych punktach, 31. w jardach oddanych górą, 24. w jardach oddanych dołem i ostatnie 32. w jardach oddanych w sumie. Tu w porównaniu do 2018 roku widoczny jest regres – 4. miejsce w jardach oddanych górą, 32. dołem i 20. w sumie, choć trzeba pamiętać, że rywale zwykle mieli mniej boiska do przejścia i prawie zawsze kontrolowali przebieg meczu; w oddanych punktach Cardinals byli na miejscu 26.

O udanym sezonie poza wspomnianym na wstępie Murray’em (statystycznie 64,4% celnych podań na 3722 jardów 20TD/12INT plus 544 jardy dołem i 4TD) , mogą mówić Chandler Jones, Budda Baker, Jordan Hicks i Kenyan Drake. Nie zawiedli Larry Fitzgerald, formacja TE oraz OL, Corey Peters oraz zwłaszcza w drugiej części sezonu Jalen Thompson.

Kilka słów o linii ofensywnej, Sean Kugler wykonał kawał dobrej roboty z tą formacją. Poza kontuzją (jeszcze przed sezonem) Marcusa Gilberta linia była zdrowa i grała co najmniej solidnie. Owszem oddała 50 sacków (27. miejsce) o 2 mniej niż w 2018 roku, ale według mojego „ulubionego” (który run-blocking Arizony uznał 4. najsłabszym, mimo 2. średniej na bieg w lidze) Pro Football Focus(Shit) 23 sacki obciążają konto Murray’a przez jego próby ucieczek (zamiast odrzucenia piłki). Szczególnie widoczne to było w pierwszej części sezonu. Im dalej w las tym było lepiej. Z kolei run blocking stał na wysokim poziomie, zwłaszcza od momentu kontuzji Davida Johnsona. Zastępujący go najpierw Chase Edmonds i Kenyan Drake kręcili dużo lepsze statystyki niż DJ31.

To właśnie David Johnson jest największym przegranym zakończonego sezonu. RB miał być motorem napędowym ofensywy powalczyć o 1tys. jardów i górą i dołem a skończyło się na 345 jardach dołem (przy średniej 3,7/bieg – Drake 5,2 a Edmonds 5,1) i 370 górą. W praktyce Cardinals będą próbowali Johnsona wymienić. Zwolnienie zawodnika obciąży budżet dodatkowym 1mln $ (w sumie 16mln), wymiana przyniesie 6-8mln oszczędności. Tylko kto weźmie RB zarabiającego 14 mln, gdy konkurenci za 1mln zrobią to samo? Skusi się może Bruce Arians z Tampą i ewentualnie New England. Reszta ligi raczej ma kim biegać.

Przegląd kadry

QB – jest Kyler Murray i Drew Anderson – potrzebny jest zmiennik dla Kylera.

RB – kontrakty mają David Johnson i Chase Edmonds, Johnson mógłby odejść (czy będą chętni) i powinien wrócić Drake oraz dojść ktoś do rezerwy.

WR – jest grupa młodzieży, przydałby się kolejny rok Larry’ego, przedłużenie Byrda i jeszcze ktoś do walki o skład.

TE – są Maxx Williams, Dan Arnold i Darrell Daniels, nie obraziłbym się na powrót Charlesa Claya

OL – środek jest w zasadzie kompletny (Pugh-Cole-Sweezy i Gaillard w odwodzie), kontaktu nie ma żaden sensowny tackle, powrót Humphriesa na LT byłby dobrym rozwiązaniem oraz ktoś na RT (mimo wszystko lepszy od Justina Murray’a)

DL – Corey Peters i Zach Allen, potrzeba playmakera oraz solidnych rezerwowych

pass rush – na tą chwilę są Chandler Jones i Haason Reddick, dwóch dodatkowych, co najmniej solidnych zawodników mile widzianych

ILB – Jordan Hicks potrzebuje partnera oraz zmienników,

CB – jeśli Robert Alford będzie w formie, to wystarczy ktoś do głębi, choć w NFL nigdy nie ma się zbyt wielu CB

SF – Budda Baker i „bliźniacy” Thompsonowie to ciekawa grupa, wymagająca dodania jakiegoś weterana do głębi pozycji

Special teams – Zane Gonzales jest zastrzeżonym wolnym agentem i sądzę, że Cardinals zdołają go zatrzymać

Podsumowując – Cardinals na tą chwilę do pierwszego składu potrzebują dwóch OT, przynajmniej dwóch WR (zakładając, że Fitzgerald i Byrd nie wrócą), przynajmniej jednego dobrego 3-4DT , dobrego pass rushera oraz ILB, a także weterana SF do głębi na tej pozycji i rezerwowego QB. Przyda się też wzmocnić głębię składu na praktycznie każdej pozycji. Do dyspozycji będzie ok. 70mln, jest to spora kwota, na tą chwilę 9. Kilka milionów (6-8) można by zaoszczędzić na wymianie Davida Johnsona, ale tu przeszkodą może okazać się brak chętnych. Nie wiem kogo uda się Cardinals przedłużyć, ale priorytetem powinni być LT Humphries, WR Byrd i RB Drake, resztę pozycji należy wzmocnić we free agency i drafcie.

Za co Arizona Cardinals mogą dziękować w Święto Dziękczynienia.

Dzisiaj w Stanach Zjednoczonych jest obchodzone Święto Dziękczynienia. Z tego powodu (jak i dość długiej nieaktywności) postanowiłem poszukać pozytywów obecnego sezonu, czyli powodów do dziękczynienia. Cardinals mogą dziękować za:

  • wybranie z #1 w drafcie Kylera Murray’a – wbrew obawom sceptyków (i moim też) młody rozgrywający, jest produktywny, a przy tym chroni piłkę i siebie,
  • powierzenie pieczy nad drużyną, a zwłaszcza ofensywą Kliffowi Kingsburry’emu – młody trener ożywił ofensywę i mimo wątpliwej jakości linii ofensywnej poprawił efektywność gry biegowej,
  • Larry’ego Fitzgeralda – za to że jest i wciąż chce oraz może,
  • Chandlera Jonesa – i jego nieustanne parcie na QB drużyn przeciwnych,
  • zdrowie Jordana Hicksa – to na chwilę obecną czołowy LB ligi,
  • progres Buddy Bakera – w tej drużynie każdy defensywny playmaker jest na wagę złota,
  • special teams – kicker Zane Gonzales i punter Andy Lee to ligowa czołówka,
  • potencjalnie wysoki wybór w drafcie (raczej TOP 10) i sporo miejsca w salary cap na 2020 rok – przyda się na wzmocnienie obrony,
  • nadzieję na lepsze jutro.

Z ostatnich 5 meczach Cardinals mogą równie dobrze wygrać wszystkie, jak i i przegrać wszystkie, zwłaszcza jeśli uwzględnić, że grają seriami. Po remisie w pierwszym meczu przegrali 3 kolejne, następnie wygrali 3 kolejne, po czym przegrali 4 kolejne. Na playoffy szanse są tylko teoretyczne, ale wybór w drafcie może być niższy niż wynika on z aktualnego bilansu.

Podsumowanie sezonu i prognoza na off-season.

Porażką 0-4 z Washington Nationals w National League Championship Series zakończyli sezon baseballiści St. Louis Cardinals. Sezon można uznać za udany. Drużyna wygrała 91 spotkań w sezonie zasadniczym, wygrała dywizję NL Central i po raz pierwszy od 3 sezonów awansowała do playoffów. W Divisional Series pokonali 3-2 Atlanta Braves i polegli w kolejnej rundzie. Mike Schildt został wybrany trenerem roku, a Kolten Wong wygrał Gold Glove na pozycji drugobazowego. W swoim podsumowaniu skupię się, kto może czuc się wygranym, a kto przegranym w drużynie z St. Louis. Na koniec przedstawię swoją prognozę na off-season dla Cardinals.

Sezon na plus (kolejność przypadkowa)

Kolten Wong (2B) – w końcu doczekał się Złotej Rękawicy, ale przede wszystkim zaliczył bardzo dobry sezon ofensywny: AVG .285, OBP .361, 11HR, 24 ukradzione bazy. Po słabym pod tym względzie sezonie 2018 Wong stał się ważną częścią ofensywy Cardinals w 2019 roku.

Tommy Edman – debiutant, grał wszędzie poza C, 1B i LF. Przed sezonem na 12. miejscu w klubowym rankingu talentów, przebojem wdarł się do podstawowego składu. AVG .304, OBP 350, 11 HR, 36 RBI i 15 SB, a to wszystko tylko w 92 meczach. Bez problemu wygryzł ze składu Matta Carpentera.

Jack Flaherty (RHP) – słaby początek sezonu, ale od przerwy na mecz gwiazd genialny (ERA 0,91), w całym sezonie 2,75. 4. miejsce w głosowaniu na nagrodę dla najlepszego miotacza NL. Główny kandydat do rozpoczęcia meczu otwarcia w 2020 roku.

Dakota Hudson (RHP) – po słabym początku sezonu, w maju przeciwko Pirates uciekł z tarapatów i wszedł w dobry rytm. ERA 3,33 16 zwycięstw, w czołowej piątce głosowania na debiutanta roku 2019.

Giovanny Gallegos (RHP) – objawienie sezonu. W Yankees grał mało i nie błyszczał, w St. Louis dostał szansę i ją wykorzystał. ERA 2,31 , WHIP 0,81 , pałkarze odbijali jego piłki ze średnią .170. Często wpuszczany przy pełnych bazach i zwykle ratował drużynę nie pozwalając rywalom na zdobywanie punktów w tych sytuacjach.

Dexter Fowler (RF) – odbudował się po słabym 2018 roku. Nie zbliżył się może do poziomu z 2017 roku, ale na pewno zrobił krok w dobrą stronę.

Ryan Helsley (RHP) – nie grał zbyt wiele, ale jak już stawał na górce dawał radę (ERA 2,95). Duży plus za playoffy 5.1 I ERA 0,00 WHIP (0,38).

Sezon na minus (kolejność przypadkowa)

Matt Carpenter (3B) – przed rozpoczęciem sezonu przedłużył kontrakt o 2 lata i zgubił formę. AVG .226 i OBP .334 to najgorsze statystyki w jego karierze. W drugiej częsci sezonu wobec świetnej dyspozycji Tommy’ego Edmana wylądował na ławce.

Alex Reyes (RHP) – miał walczyć o miejsce w rotacji, trafił do bullpenu, po miesiącu wylądował w AAA i tam pozostał cały sezon, gdyż nie błyszczał. Cieszy fakt, że na poziomie małych lig był zdrowy.

Miles Mikolas (RHP) – po świetnym zeszłym sezonie przedłużył kontrakt i też obniżył loty. ERA 4.15 (2.83 w 2018). Oddał więcej HR niż rok temu co jest główną przyczyną pogorszenia się statystyk.

Dominic Leone (RHP) – rok temu kandydat do roli closera, w 2019 odesłany do ligi AAA. Druga część sezonu nieco lepsza, ale i tak oczekiwano od niego dużo więcej.

Harrison Bader (CF) – w obronie bardzo dobry, ale z kijem w ręku zaliczył duży regres – AVG .205. Druga część sezonu lepsza (po zsyłce do AAA) i przyjął więcej BB niż rok temu. Niemniej w związku z atakiem młodych zapolowych będzie musiał się mocno napracować na zachowanie miejsca.

John Gant (RHP) – świetny do Meczu Gwiazd, potem ERA ok. 7,00 i nie załapał się do składu na playoffy.

Pozostali zawodnicy w mojej ocenie spisali się na miarę swoich możliwości.

Prognoza na off-season.

St. Louis Cardinals na tą chwilę mają 3 problemy:

  • kto będzie 5. starterem,
  • kto będzie closerem na początku sezonu,
  • kto będzie grał na LF,
  • kto będzie rezerwowym łapaczem.

Pewniakami do grona starterów są Jack Flaherty, Dakota Hudson i Miles Mikolas, czwartym będzie prawdopodobnie Adam Wainwright, który przedłużył kontrakt na kolejny sezon. 5. miejsce w rotacji zajmie moim zdanie ktoś z obecnego składu, a kandydatów jest wielu: Carlos Martinez chciałby wrócić do rotacji i jeśli ramię pozwoli to będzie głównym faworytem w tej rywalizacji, Daniel Ponce de Leon w ostatnich dwóch latach grywał sporo i raczej trzymał solidny poziom, Alex Reyes chciałby w końcu potwierdzić, że słusznie był uważany za czołowy talent ligi, Austin Gomber dał radę w 2018, w 2019 tylko w AAA, ale na pewno chciałby pograć na poziomie MLB (choć ja Austina widzę w bullpenie). Nie spodziewam się ruchów z zewnątrz, choć w MLB nigdy nie można niczego wykluczyć.

Kandydatów do roli closera Cardinals mogą szukać na rynku wolnych agentów, co moim zdaniem jest dość prawdopodobne. Z zawodników aktualnie będacych graczami Cardinals najlepszymi kandydatami byliby Giovanny Gallegos i Andrew Miller. Za kandydaturą Millera przemawia doświadczenie i obecność dwóch innych leworęcznych miotaczy w bullpenie, choć nie wiadomo w jakiej dyspozycji będzie po rocznej przerwie Brett Cecil (dla mnie główny kandydat do zwolnienia).

Marcel Ozuna odrzucił quallifying offer i został wolnym agentem. Może wrócić do Cardinals, ale czy ekipa z St. Louis rzeczywiście go potrzebuje? Kandydatów do zastąpienia Ozuny na lewym zapolu jest naprawdę sporo: Tyler O’Neill – młody, silny i szybki – zdrowy będzie faworytem, dobre wejście do MLB, choć nie grali dużo zaliczyli Randy Arozarena i Lane Thomas – obaj są szybcy, dobrze bronią a odbijać też potrafią, świetne statystyki na poziomie AAA wykręcili w ostatnim sezonie Adolis Garcia i Justin Williams, trenerzy Cardinals na pewno o nich pamiętają, a jest jeszcze czołowy prospekt ligi Dylan Carlson, który ma za sobą świetny sezon zakończony udanym awansem do AAA. Swoje okazje na LF dostanie na pewno Jose Martinez, choć nie spodziewam się by był codziennym starterem. W związku z panującym tłokiem wśród kandydatów, nie spodziewam się ani powrotu Ozuny, ani ściągnięcia zawodnika z zewnątrz. Rywalizacja na zapolu podczas Spring Traing będzie ostra.

W kwestii rezerwowego łapacza opcje są dwie, albo jakiś weteran wolny agent, albo Andrew Knizner. Osobiście w kolejnym sezonie optowałbym za weteranem, a Knizner niech się ogrywa w AAA i ćwiczy odbijanie (jako zmiennik Moliny nie machałby zbyt często kijem).

Gdybym w dniu dzisiejszym miał typować 26 (od 2020 roku powiększony zostanie meczowy skład) zawodników, którzy znajdą się w wyjściowym składzie na mecz otwarcia byliby to:

  • rotacja: Flaherty, Hudson, Mikolas, Wainwright, Carlos Martinez/Ponce de Leon;
  • bullpen: Andrew Miller, Brett Cecil, Tyler Webb, Giovanny Gallegos, John Gant, Ryan Helsley, John Brebbia, Ponce de Leon/C. Martinez;
  • łapacze: Molina i nieznany jeszcze weteran
  • śródpolowi: Goldschmidt, Wong, DeJong, Edman, Carpenter, Munoz;
  • zapolowi: O’Neill, Bader, Fowler, Jose Martinez, Arozarena/Thomas.

Webb, Gant, Leone, Miller i Cecil nie mają opcji małoligowych. Gdyby decyzja należała do mnie wywaliłbym Cecila, a w jego miejsce wziął i Austina Gombera lub Genesisa Cabrerę. Pamiętać trzeba, że w połowie sezonu powinien wrócić Jordan Hicks i kogoś będzie trzeba obciąć lub zesłać do AAA. Zresztą do czasu powrotu młodego miotacza, któs dozna kontuzji i problem sam się rozwiąże.

edit: Dominic Leone (pierwotnie umieszczony przeze mnie w składzie meczowym, z komentarzem, że bym go wywalił) trafił na listę DFA, a Cardinals w ramach ochrony przed Draft Rule 5 promowali do 40-osobowego składu Jake’a Woodforda, Elehurisa Montero i RHP Alvaro Seijasa.

Pierwsza wygrana

Przepraszam za brak tekstu o Seahawks, ale zeszły tydzień był dość intensywny i nawet zapowiedzi playoffów w MLB nie miałem czasu napisać. Zresztą o meczu przeciwko Seattle nic odkrywczego bym nie napisał, a jedynym istotnym faktem był awans Larry’ego Fitzgeralda na drugie miejsce w ilości złapanych podań. Ostatni mecz z Bengals to pierwsza wygrany Arizony w tegorocznych rozgrywkach. Tak to tylko Bengals (bilans 0-5), ale dla tej drużyny liczy się każde zwycięstwo, bo prostu zawodnicy w tym przede wszystkim Kyler Murray oraz trener Kliff Kingsburry muszą nauczyć wygrywać się w NFL.

Arizona Cardinals wygrali w Cincinnati 26-23 po zwycięskim FG w ostatnich sekundach. Bengals w czwartej kwarcie zdołali odrobić stratę 14 punktów i doprowadzić do remisu, ale w ostatniej serii Cardinals przeprowadzili piłkę na tyle daleko, żeby Zane Gonzales mógł spokojnie kopnąć po zwycięstwo. Mecz był rekordowy pod względem ofensywy, Cardinals zdobyli w sumie 514 jardów, w tym 266 dołem i 248 podaniami. Może i to tylko Bengals, ale ofensywa zdobywa jardy, problem jest tylko z punktowaniem. Jakie inne obserwacje, nie tylko z tego meczu?

  • Kliff Kingsburry coraz odważniej gra 4th&short blisko endzone rywali, przeciwko Bengals przy 4th&2 na 6. jardzie zaordynował bieg Murray’a, który przyniósł przyłożenie,
  • Kyler Murray stara się unikać strat i przyjmowania uderzeń, przy scramblach stara się je kończyć albo wślizgiem albo ucieczką za linię boczną, w przypadku nadchodzącego sacku, stara się położyć wcześniej na ziemię, w ten sposób zmniejsza ryzyko poważniejszych obrażeń,
  • rookie WR KeeSean Johnson wygląda obiecująco, mógłby tylko dostawać więcej piłek,
  • nasz pass rush to w 75% Chandler Jones, a w 20% Terrell Suggs,
  • obrona wciąż nie zaliczyła przechwytu,
  • obrona ma wciąż problemy z tacklowaniem, DL wygląda gorzej niż się spodziewałem,
  • z kolei OL wygląda trochę lepiej niż się spodziewałem, ale tylko trochę,
  • David Johnson zaczyna przypominać siebie z 2016 roku,
  • DJ Swearinger miał zapewnić spokój na SF, ale grał słabo i został zwolniony, Budda Baker też grywał lepiej,
  • strefa Cardinals to krycie powietrza, jak wróci Patrick Peterson powinno być więcej każdy swego.

W najbliższej kolejce Cardinals podejmują zawodzących w tym sezonie Atlanta Falcons (1-4). Ich rozgrywający Matt Ryan gra chyba najsłabszy sezon i jest okazja, żeby przechwycić może w końcu jakieś podanie. Szansa na wygraną też jest, ale przede wszystkim musi zadziałać obrona, Atlanta ma świetny korpus WR oraz dobrego TE (a z kryciem TE Cardinals mają ogromne problemy). Chwila nieuwagi w kryciu (do tej pory ta nieuwaga jest permanetna) i Falcons będą robić big plays. Niewykluczone, że w niedzielę czeka nas strzelanina.